Ślub od pierwszego wejrzenia, to jeden z czołowych programów life style’owych kanału telewizyjnego TVN. Pomimo, iż budzi wiele kontrowersji to znajduje się na liście wiodących projektów stacji. W czasie jego emisji przed telewizorami siada miliony Polaków, aby śledzić losy uczestników. Czy odważyłbyś się być jednym z nich?
Ślub od pierwszego wejrzenia – wiodący program TVN
Ślub od pierwszego wejrzenia to jeden z najchętniej oglądanych programów telewizyjnych w ciągu ostatnich lat. W tym roku już po raz siódmy możemy śledzić losy kolejnych trzech par, które podjęły się wzięcia udziału w tym eksperymencie. Choć jak się okazuje nie zawsze jest on udany, gdyż większość par postanawia w ostateczności wziąć rozwód, nie przeraża to kolejnych śmiałków do wysyłania swoich zgłoszeń.
Warunkiem uczestnictwa w programie jest pozostawanie singlem, a także brak wczesniejszych małżeństw na koncie dorobku życiowego. Na ilość zgłoszeń twórcy programu nie narzekają. Jak pokazują w swym programie są ich setki do każdej edycji. Jest więc w kim wybierać. Patrząc jednak po efektach końcowyc, nie wiadomo, czy to dobrze, czy źle. Czy tak duża iloć zgłoszeń pomaga w doborze partnerów, czy raczej przeszkadza.
Dla porównania i oceny polskiej wersji formatu, TVN emituje na swoim internetowym kanale TVN Player, również jego australijską wersję. Jednakże przy niej, nasz odpowiednik jest dużo ciekawszy i przyjemniejszy w oglądaniu. Przede wszystkim jest to wersja skrócona, kojarzone są tylko trzy pary, dzięki czemu akcja toczy się dynamiczniej niż w Australii, gdzie w szóstym odcinku, nadal nie znamy wsystkich par i nie wiemy, co słychać u pięciu poprzednich.
Psycholog czy swatka?
Formuła programu polega na tym, że spośród setek zgłoszeń dwóch psychologów i jeden antropolog, na podstawie cech antropofizycznych, charakterów, osobowości i oczekiwań kojarzy ze sobą trzy pary. Ich rolę zatem można porównać do dawnych swatek, pracujących w biurach matrymonialnych. Tamte jednak kończyły swoją pracę w momencie pierwszego spotkania danej pary, i z pewnością nie był to Urząd Stanu Cywilnego, a zwykła randka, spotkanie na kawie.
Prowadzący program poszli o krok dalej, pary po raz pierwszy spotykają się w Urzędzie Stanu Cywilnego, gdzie zawierają ze sobą związek małżeński. Dodajmy, że wcześniej dwoje śmiałków nigdy się nie widziało. Taki wyczyn można więc porównać do skoku nad przepaścią, albo się uda, albo spadniemy.
W celu skojarzenia ze sobą par, tak, aby mogły one przetrwać pierwszy miesiąc eksperymentu, po którym podejmą właściwą decyzję co dalej, małżeństwo czy rozwód, antropolog i psychologowie biorą pod uwagę szereg czynników. Jak szeroko opowiadano o tym, w pierwszym i drugim sezonie programu, porównują cechy osobowościowe, charakter zgłaszających się, cechy fizyczne, upodobania, pasje, żywiołowość, oczekiwania, podejście do życia i związku. Obserwując jednak koleje uczestników i sposób łączenia par w programie, trudno jednak dojść do wniosku, czy prowadzący kierują się jakąś logiką, czy nie. Czasem bowiem łączą ze sobą przeciwieństwa, a czasem podobieństwa.
Ślub od pierwszego wejrzenia – odwaga czy desperacja uczestników?
Warto też się zastanowić, czym kierują się osoby zgłaszające się do tak kontrowersyjnego progamu. Analizując postawę niektórych uczestników i komentarze zamieszczane w Social Mediach oglądających format, można pokusić się o kilka teorii. Pierwszą z nich jest faktyczne odnalezienie miłości. Wiele osób obecnie nie ma szczęścia w tej kwestii, na co wpływ ma spora ilość czynników. Inną kwestią jest chęć zdobycia popularności, zaistnienia w świecie mediów. Nie da się ukryć, że kilku uczestników robi niemałą karierę jako influencerzy, a program z pewnością im pomógł w zdobyciu dużej ilości obserwujących ich profile w mediach społecznościowych.
Obserwując postawy uczestników i ich oczekiwania, często wygórowane, a także mniemanie o sobie niektórych, to trzeba też zadać sobie pytanie, czy to właśnie ich postawa nie ma wpływu na brak partnera? Można bowiem zauważyć u kilkuh z nich skupianie się tylko na sobie, uzależnianie bycia z partnerką od jej ilości kilogramów, czy z partnerem od jego możliwości finansowych i ambicji zawodowych. Byli też tacy uczestnicy i uczestniczki, którzy woleli widywać się ze swoimi mamusiami, aniżeli z małżonkiem. Jako społeczeństwo wiemy jednak dobrze, że teściowe nie powinny wtrącać się w młode małżeństwa, szczególnie w powstałe w tak kontrowersyjny sposób.
Samotność wśród Polaków a małżeństwo
Można pokusić się o stwierdzenie, że Ślub od Pierwszego Wejrzenia promuje starodawną instytucję małżeństwa. Starodawną? Tak, otóż coraz więcej par woli żyć na tak zwaną „kocią łąpę”, myśląc, że w ten sposób łatwiej się rozstać, gdy coś nie wyjdzie. Z jednej strony to prawda, z drugiej dawniej, gdy coś się psuło, to się naprawiało, a nie wyrzucało. Warto jednak też wziąć pod uwagę fakt, że w dzisiejszych czasach wspólny kredyt mocniej cementuje niż związek małżeński. Jak podają oficjalne statystyki, według danych GOV, krzywa zawieranych w Polsce małżeństw od 1980 roku, przypomina sinusoidę.
Na koniec trzeba podkreślić, że w programie były pary, którym udało się stworzyć stałe i szczęśliwe małżeństwa, w których pojawiły się nawet dzieci. Im gratulujemy.





